30 maja 2018

Doświadczona finansistka i seryjny przedsiębiorca. Połączenie umysłu rozsądnego inwestora i duszy ciekawskiego dziecka. Posiada ogromną wiedzę często z dziedzin nieznanych zwykłym śmiertelnikom. W adventoor.com odpowiedzialna za strategię i finansowanie. Kocha morze, żeglowanie i nurkowanie. Niepoprawna optymistka.

Polska jest dla mnie najbardziej poruszającym krajem – wywiad z Bartkiem Szaro z Paragonu z podróży

Paragon z podróży” to projekt, którego nie trzeba przedstawiać chyba żadnemu pasjonatowi dalekich i bliskich wypraw. Jego twórcy, Bartek Szaro i Patryk Świątek, regularnie otrzymują branżowe nagrody za interesujące, niebanalne relacje ze swoich podróży i umiejętne przekonywanie niedowiarków, że dalekie wojaże nie muszą dużo kosztować – a kolei te ciekawe podróże nie muszą być wcale dalekie. Rozmawialiśmy o tym z Bartkiem, który z zaangażowaniem opowiada o Polsce jako kraju pełnym pięknych krajobrazów i niezapomnianych przygód. Przekonajcie się sami.

 

Bartek Szaro

Dorota Sierakowska: Ty i Patryk jesteście znani z relacjonowania podróży do najdalszych zakamarków świata, jednak coraz częściej piszecie o podróżowaniu po Polsce. Dlaczego?

Bartek Szaro: Intensywne podróżowanie po kraju swojego pochodzenia to, powiedziałbym, naturalny odruch. Wiedza o rodzimej kulturze, historii, krajobrazie, także o mentalności ludzi pozwala na łatwiejsze i zgrabniejsze odnajdywanie kontekstów i czynienie porównań podczas podróży po obcych krajach. Gdybym mógł cofnąć czas i zabrać się za podróżowanie jeszcze raz od początku, pierwsze dwa lata poświęciłbym na jeżdżenie wyłącznie po Polsce.

Drugi powód – Polska jest dla mnie najprzyjemniejszym i najbardziej poruszającym krajem. Jestem tu od dziecka i czuję z tym miejscem najsilniejszą więź. To po prostu dom. Większą przyjemnością jest dla mnie leżenie na majowej łące gdzieś przy brzegu Narwi niż eksplorowanie nepalskiej dżungli, nurkowanie w Chorwacji, czy trekking w Maroko. Coraz częściej staram się rozsmakowywać w polskim krajobrazie, bo to mi daje największą satysfakcję.

DS: Czy masz jakieś miejsce w Polsce, do którego uwielbiasz wracać?

BS: Bieszczady. Jeżdżę tam od dziecka. Ojciec wkładał mnie do nosidełka i razem z rodzicami „wędrowałem” po Bieszczadach, kiedy jeszcze nie mogłem robić tego o własnych siłach. Mam mnóstwo cudownych wspomnień związanych z Bieszczadami, uwielbiam ich krzywozwierciadlaną aurę i kulturę wędrowania. To jest miejsce, które działa na mnie w wyjątkowy sposób.

Poczytaj więcej o Bieszczadach na adventoor.com: kliknij tutaj.

Cerkiew św. Męczennicy Paraskewii w Łopience

DS: Który region Polski jest według Ciebie najmniej doceniany turystycznie?

BS: Ciężko wskazać region. Ujmę to trochę inaczej: niedoceniane są pewne elementy krajobrazu. Mam tu na myśli budownictwo drewniane, którego tradycje w Polsce są bardzo silne. Kościoły, cerkwie, chaty, kaplice, meczety, nawet dwory – jest w Polsce dużo tego typu wspaniałych obiektów. Wciąż jednak nie wzbudzają one takiego zainteresowania, na jakie zasługują. Tym Polska mogłaby się głośno chwalić na arenie międzynarodowej.

Druga rzecz to rzeki, szczególnie na wschodzie Polski. Narew, Biebrza, Bug, Wieprz, Czarna Hańcza, San i wiele innych rzek stanowią w dużej mierze o sielskości polskiego krajobrazu. Tworzą bardzo oniryczny klimat. Polecam spłynąć kajakiem jedną z tych rzek i zatrzymać się w kilku dzikich przypadkowych miejscach, posiedzieć dłuższą chwilę, wczuć się w ich atmosferę. Łatwo się uzależnić od takich wrażeń.

Czyli drewno i rzeki – o tym powinniśmy częściej myśleć.

Dwór Cieszkowskich w Starej Suchej

DS: Czy są z kolei takie miejsca w Polsce, które Cię turystycznie rozczarowały – które są po prostu przereklamowane?

BS: Bardzo rzadko jestem rozczarowany jakimś miejscem, ponieważ nigdy nie buduję swoich oczekiwań na podstawie ich popularności. Bywam natomiast zawsze rozczarowany śmieciami – nie rozumiem jak można pozostawić po sobie syf np. w lesie, albo gdzieś na plaży.

DS: W swoich tekstach często opisujesz region Beskidu Niskiego, który – z tego, co wiem – dobrze znasz. Jakie miejsca w tych, wciąż mało popularnych, górach urzekły Cię najbardziej?

Żeby dobrze poczuć Beskid Niski, potrzeba nieco wyobraźni i sentymentalnej osobowości, bo wiele jego najpiękniejszych miejsc jest związanych z ludźmi, którzy zostali stamtąd przesiedleni. Jeśli mam wskazać konkretne lokacje, to uwielbiam przestrzeń i murowaną cerkiew w Bielicznej, stare drzewa i krzyże w Nieznajowej, szczyt Cergowej, Regietów, odcinek między Leszczynami a Nowicą i trasę między Olchowcem a Tylawą. Bardzo lubię też Zyndranową i Jaśliska.

Poczytaj więcej o Beskidzie Niskim na adventoor.com: kliknij tutaj

Krzyż pańszczyźniany, okolice Huty Kryształowej

DS: Skąd wziął się pomysł na projekt „Polska Be?”

BS: Chcę promować zabytki wschodniej Polski i miejsca bardzo wartościowe pod względem bogactwa natury czy krajobrazu, bo mam poczucie i głębokie przekonanie, że brak ich powszechnej znajomości to jakaś okropna, biała plama w turystycznej świadomości Polaków. Niektóre z nich potrzebują zainteresowania, żeby nie popaść w ruinę. Również wiele mało znanych miejsc wschodniej Polski, ich obiektywna wartość, wznosi się wysoko, wysoko ponad średnią. Ich promocja tworzy nie tylko ekonomiczne szanse dla mieszkańców, ale również buduje tożsamość i świadomość kulturową.

Mogę zdradzić, może to jest dobry moment, że na wakacjach będę wypuszczał program wideo, który będzie kontynuacją tego projektu. Będzie on dostępny również dla turystów z zagranicy.

Nie podoba mi się także dzielenie Polski na Polskę B i Polskę A, umownie wzdłuż granicy Wisły. Uważam, że to bardzo niesprawiedliwe – a nawet jeśli istnieją różnice w infrastrukturze czy średniej wysokości zarobków, takie określenia są bardzo krzywdzące. Abstrahując od tego, że uważam ten podział za niesprawiedliwy, prawie w każdym kraju na świecie poziom rozwoju różni się w poszczególnych jego częściach. Czy słyszeliśmy kiedyś o Niemcach A,B,C? Słowacji A i B? Albo Hondurasie? Nie sądzę. Za rzadko skupiamy się na swoich zaletach. Chcę pokazywać piękne miejsca wschodniej Polski, by udowadniać ludziom jej wartość.

Pomnik Artura Grottgera i Wandy Mone w Dyniskach

DS: Ty i Patryk na waszej stronie internetowej opisujecie, jak przemierzaliście Polskę pieszo, na rowerze, autostopem, pociągami… Czy jakaś przygoda z podróży po naszym kraju utkwiła Ci szczególnie w pamięci?

BS: Wiele! Ale opowiem jedną. Podróżowaliśmy z kolegą autostopem po wschodzie i dojechaliśmy do Suwałk. To był bardzo budżetowy wyjazd i nocowaliśmy w namiocie kiedy tylko się dało. W Suwałkach szukaliśmy pola namiotowego. Okazało się, że jedno jest zaraz przy stadionie drużyny Wigry Suwałki. Podeszliśmy pod stadion i okazało się, że pole namiotowe znajduje się zaraz za bramką, dosłownie 15 m od niej. Wigry akurat tego dnia miały rozegrać mecz. Zameldowaliśmy się i wyszliśmy po zakupy w momencie kiedy kibice zaczęli zbierać się do wejścia na trybuny. Gdy wróciliśmy okazało się, że wejście na nasze pole namiotowe prowadzi teraz tą samą bramką, którą kibice wchodzą na trybuny. Wszyscy przechodzili szczegółową kontrolę, a my z siatkami z zakupami weszliśmy na stadion pokazując paragon z pola namiotowego. Mecz oczywiście obejrzeliśmy przyrządzając kolację. Nawet maskotka drużyny podchodziła do nas za bramkę przybić piątkę. Niestety Wigry przegrały 0:1, ale do tamtego czasu sympatyzuję tej drużynie.

DS: Na adventoor.com promujemy aktywny wypoczynek w Polsce – zwłaszcza sporty outdoorowe. Czy jesteś fanem takiej formy spędzania wolnego czasu? Które sporty outdoorowe lubisz, a których chciałbyś spróbować?

BS: Zdecydowanie! Uwielbiam łączyć podróże z rozmaitymi formami aktywności. Od prawie dwóch lat wspinam się, coraz więcej czasu spędzam w kajaku, wciąż trochę na rowerze. To w tej chwili moje główne aktywności. Nie chcę robić zbyt wielu rzeczy naraz, wolę skupić się na kilku i stawać się w nich coraz lepszym.

Czego chciałbym spróbować? Za kilka lat spróbuję podejść do speleologii. Bardzo interesuje mnie też nurkowanie. Mam już nawet PADI OWD, ale powolutku, powolutku, nie wszystko naraz.

DS: Niedawno brałeś udział w biegu na Roztoczu. Czy możesz polecić jakieś wydarzenia dla aktywnych osób, które pozwalają jednocześnie poznawać malownicze zakątki naszego kraju?

BS: Zgadza się, nawet ukończyłem! Uważam, że imprezy biegowe bardzo sprzyjają krajoznawstwu. Jedzie się gdzieś na weekend, jednego dnia przebiega jakąś malowniczą trasę, jest wyzwanie, są endorfiny i wieczorem grill, a drugiego dnia jest zwiedzanie najbliższej okolicy, wyciszenie i odpoczynek. Pełne spectrum wrażeń i stanów. Polecić mogę zdecydowanie Ultraroztocze – organizacja jak i trasy są wyśmienite. Za rok jadę, jeśli tylko nie będzie kłopotów ze zdrowiem. W tym sezonie wybieram się jeszcze na Ultramaraton Nadbużański i patrząc na to, jak ta impreza jest reklamowana, spodziewam się, że będzie pierwszorzędnie.

Krajobraz wschodniej Polski

DS: Gdybyś miał powiedzieć obcokrajowcowi, dlaczego warto przyjechać na wakacje do Polski, jakich argumentów byś użył? Które miejsca poleciłbyś w szczególności?

BS: Polska to duży kraj i bardzo ciężko jest poznać go w całości podczas jednego wyjazdu. Rozmawiając z obcokrajowcami na temat atutów Polski wspominam najczęściej o swoich ulubionych regionach, zaczynając od Beskidu Niskiego, kończąc na Warmii i ziemi suwalskiej. Będę monotematyczny, ale architektura drewniana bardzo często się w tych rozmowach przewija, szczególnie jeśli rozmówcą jest ktoś z krajów Europy Zachodniej, gdzie transformacja z budownictwa drewnianego w murowane dokonała się dużo wcześniej niż miało to miejsce w Polsce. Takie zabytki jak dwór w Starej Suchej, Radruż, Chotyniec, drewniane wille w Nałęczowie, kościoły w Haczowie czy Sękowej, meczety w Kruszynianach i Bohonikach, Korczmin, wsie Markowa i Gać, rynek w Tykocinie, ale też oczywiście wiele innych urzekają niepowtarzalnością i historią.

Na wschodzie Polski coraz więcej stawia się także na produkty regionalne (sery, zioła, miody, nalewki) i rozwój miejsc noclegowych w mistyczno-sielskim klimacie. Mamy regionalizmy, ludowość i folk, które są realizowane przez wiele osób bez kiczu, ze smakiem i pasją i to jest niewątpliwie silny atut Polski. Możemy także zachęcać do przyjazdu do Polski wieloma niszowymi, ale porywającymi imprezami jak Folkowisko, Basowiszcza, Watra Łemkowska, Biesiada Miodowa czy Festiwalem Pieśni Bagien. Kalendarz imprez sportowych, o których rozmawialiśmy, też jest wypchany do granic możliwości. Naprawdę trzeba by było się postarać, żeby przyjechać do Polski i nie mieć co ze sobą zrobić.

Chcesz otrzymywać informacje o wywiadach z inspirującymi podróżnikami i sportowcami?

Polub profil adventoor na Facebooku!

Ostatnie artykuły

Kalifornia dla aktywnych podróżników

fot. Wiktor Baron

SUP - a co to takiego?