2 października 2019

Doświadczona finansistka i seryjny przedsiębiorca. Połączenie umysłu rozsądnego inwestora i duszy ciekawskiego dziecka. Posiada ogromną wiedzę często z dziedzin nieznanych zwykłym śmiertelnikom. W adventoor.com odpowiedzialna za strategię i finansowanie. Kocha morze, żeglowanie i nurkowanie. Niepoprawna optymistka.

Uzależniony od ruchu – wywiad z Maćkiem Żmijewskim

Na co dzień pracuje za biurkiem, ale sport towarzyszy mu od zawsze. Uwielbia polskie góry o każdej porze roku i o każdej porze dnia i nocy. O kim mowa? Maciej Żmijewski prowadzi bloga Uzależniony od ruchu, na którym opisuje swoją aktywną codzienność. Rozmawiamy z nim o podróżach, bieganiu, blogowaniu – i łączeniu tego wszystkiego z zawodową pracą.

 

Dorota Sierakowska: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? Jakie sporty uprawiałeś i uprawiasz teraz? I które lubisz najbardziej?

Maciej Żmijewski: Sport jest ze mną od zawsze. Zmienia formę, częstotliwość, rodzaj, ale nie opuszcza mnie odkąd sięgam pamięcią. Wszystko zaczęło się od trójkołowego rowerka z czerwonym siedzeniem. Nie potrafiłem jeszcze dobrze chodzić, a śmigałem już na rowerku. Potem BMX, góral i tak zostało mi do dziś.

Kiedyś nie lubiłem biegać. Zawsze byłem tym, który chował się jak mógł na wf-ie, zawsze przy testach biegowych byłem gdzieś na szarym końcu. Kiedy graliśmy w nogę, stałem na bramie. Trzeba przyznać, że zawsze miałem swój świat i nie przepadałem za sportami drużynowymi. Rower jest ze mną do dziś w dwóch formach – turystycznej i szosowej. Mam dwie maszynki, które są moim oczkiem w głowie i uwielbiam na nie wsiadać i znikać na 100, 200 km.

Bieganie pojawiło się jakieś 7 lat temu, kiedy zmieniłem pracę, usiadłem za komputerem i obrosłem sadełkiem. Postanowiłem coś z tym zrobić i tak sobie biegałem dookoła domu. Coraz więcej, szybciej, dalej i wpadło kilka maratonów.

Na pytanie o to, jaki sport uprawiam aktualnie i który najbardziej lubię, ciężko mi odpowiedzieć. Staram się próbować wszystkiego i czerpię z życia garściami. Aktualnie jeżdżę na rowerze, biegam, trochę pływam, śmigam na rolkach, mam hulajnogę, waveboard, uczęszczam na ściankę wspinaczkową, trenuję Krav Maga. Sama widzisz, że chyba szybciej powiedzieć, czego nie uprawiam 🙂 Kocham każdą aktywność, nawet jeżeli jest to spacer 😉

DS: Opowiedz więcej o Twoich biegowych doświadczeniach. Co najbardziej podoba Ci się w bieganiu jako sporcie?

MŻ: W bieganiu urzekło mnie uczucie mocy i wolności. Wiadomo, że nie od razu byłem w stanie biegać długie dystanse, ale kręciło mnie to, że z każdym treningiem mniejszy problem sprawia mi pokonywanie mojej trasy biegowej. Do tego wszystkiego należy dodać udział w imprezach sportowych, atmosferę, ludzi, piękne miejsca …

Maciek uwielbia uczucie mocy i wolności, jaką daje bieganie.

DS: Którą imprezę biegową, jak dotychczas, wspominasz najlepiej? A może było ich wiele?

MŻ: Dla tych, którzy mnie znają, moja odpowiedź nie będzie zaskoczeniem: Silesia Marathon – impreza, której jestem Ambasadorem. To mój pierwszy maraton, impreza praktycznie na moim podwórku. Trasa jest genialna i dość trudna jak na asfaltowy maraton – wiodąca przez śląskie miasta, piękne dzielnice. W żadnym wypadku nie chwalę z konieczności – jeżeli jeszcze nie próbowaliście, to zróbcie to, a zrozumiecie o czym mówię. Poczujcie klimat mety na Stadionie Śląskim.

Czasem oprócz asfaltu wybieram góry, więc dla równowagi wspomnę o imprezie górskiej. Dobrze wspominam ultramaraton ZAMIEĆ – czyli 24 godziny zimowego biegania na Skrzyczne po trasie wytyczonej przez człowieka, który nigdy nie idzie prostą drogą. Było klimatycznie, urokliwie, momentami strasznie, ale dzięki temu na długo zapamiętam ten bieg.

DS: Czy jest jakieś miejsce w Polsce – i na całym świecie – które Cię szczególnie urzekło?

MŻ: Polska jest ogólnie pięknym krajem z mnóstwem klimatycznych miejsc. Nie musimy jechać do Chorwacji, żeby fotografować lazurową wodę, bo mamy Park Gródek w Jaworznie, Zakrzówek w Krakowie. Mamy piękną pustynię błędowską, znajdziemy też wydmy nad morzem. Na południu mamy cudowne góry. Uwielbiam swój kraj!

Świata staram się również trochę liznąć i na chwilę obecną moje serce zostało w Tajlandii. Urzekł mnie ich styl bycia, genialny klimat, jedzenie. Cudowny kraj.

DS: Często bywasz w polskich górach – które trasy podobają Ci się najbardziej?

MŻ: Staram się często tam bywać i to o każdej porze roku, każdej porze dnia i nocy. Uwielbiam wschody i zachody Słońca, kocham nocną wędrówkę, ubóstwiam zimowe zapadanie się w zaspach. Dla mnie idealny szlak to taki, gdzie jest mało ludzi i gdzie mogę pobyć sam, albo w towarzystwie przyjaciół z którymi decyduję się wędrować lub biegać. Oczywiście mam szczególne miejsce – to Rycerzowa. Powód mojego uwielbienia jest prosty – lubię jeść, a tam mają najlepsze racuchy jakie jadłem 😀

Każda pora roku jest dobra na wypad w góry.

DS: Łączysz pracę zawodową z imponującą ilością sportu i wszelakiej aktywności. Jaki jest Twój sposób na regularne wplatanie aktywności do Twojego życia?

MŻ: Z regularnością bywa różnie, ale staram się kilka razy w tygodniu robić coś dobrego dla siebie. Jeżeli ktoś mówi, że nie ma czasu, to proszę go, żeby przeanalizował, ile czasu traci na bezsensowne przeglądanie mediów społecznościowych, ile czasu zajmuje wpatrywanie się w telewizor, jak wiele czasu tracimy na drobiazgi. Czasem wystarczy 30 minut, żeby zupełnie inaczej funkcjonować. Można coś porobić po pracy, ale również można podziałać przed pracą. 40 minut basenu, biegania, albo szybszego spaceru i mamy już zastąpioną poranną kawę 🙂

DS: Czy chciałbyś być zawodowym blogerem czy nie jest to Twoje marzenie? Czy masz jakieś ekscytujące plany lub największe marzenia związane z Twoim blogiem?

MŻ: Myślę, że bycie zawodowym blogerem mi raczej nie grozi. Traktuje kanały raczej jako rodzaj terapii dla mojego umysłu. Tak jak dla mojego ciała sposobem na realizację jest aktywność, tak blog jest moim sposobem na rozładowanie tego, co siedzi w głowie – miejscem, gdzie mogę dać upust gromadzącym się czasem myślom. Blog pozwala mi także trenować pisanie, bo pomimo, że wykształcenie mam techniczne, to sercem wciąż jestem humanistą. W prowadzeniu bloga uwielbiam ciekawe zadania, współprace, poznawanie nowych ludzi, jak również kreatywne działania, bywanie czasem w miejscach, gdzie nie każdy może być i dotykanie rzeczy, na które zwyczajnie mnie nie stać. A jeżeli chodzi o marzenia związane z blogiem – być może jakaś fajna akcja związana z podróżami, fotografią – to mnie teraz kręci 🙂

Blogowanie daje wiele możliwości.

DS: Na swoim blogu często testujesz różne sprzęty i gadżety. Czy jest coś, bez czego nie wyobrażasz sobie obecnie Twoich podróży?

MŻ: Od zawsze jestem gadżeciarzem i uwielbiam zabawki wszelkiej maści – zarówno te praktyczne, jak i te niemające kompletnie sensu i racji bytu. Na ten moment nie wyobrażam sobie nie mieć przy sobie aparatu, nawet jeżeli jest to tylko ten w telefonie. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się dobre światło, cień, ciekawa sytuacja. W miarę możliwości mam ze sobą lustrzankę.

DS: Jakie są Twoje marzenia sportowe i podróżnicze?

MŻ: Sportowych marzeń nie snuję. Bawię się tu i teraz. Sport jest uzupełnieniem mojego życia i tak właśnie go traktuję. Bawię się nim, korzystam z jego dobrodziejstw, ale niczego nie planuję i nie chcę sobie narzucać. Mówiąc o marzeniach podróżniczych – oj, ta płaszczyzna jest nieograniczona. Chcę odwiedzać dzikie miejsca. Niekoniecznie tylko te ciepłe, ale chcę być w miejscach gdzie nie bywają zwyczajni turyści. Chcę rozmawiać z ludźmi, którzy nie sprzedają mi chińskich paciorków. Chciałbym np. lecieć kiedyś do Kazachstanu – nie wiem dlaczego, ale ciągnie mnie w tamte rejony. Wydają mi się takie dzikie, nieodkryte i mało turystyczne.

Chcesz otrzymywać informacje o wywiadach z inspirującymi podróżnikami i sportowcami?

Polub profil adventoor na Facebooku!

Ostatnie artykuły

Widok na Annapurnę w Himalajach

Blog pisany w podróży pozwala uchwycić prawdziwe emocje - wywiad

Swoje wpisy na bloga wrzucali z malezyjskiej dżungli, z namiotu na pustyni, spod chilijskich wulkanów czy z kazachskiej jurty. Doświadczenia podróżnicze Sabiny i Piotra – twórców bloga Podróże. Od czasu do czasu – są imponujące. Nam opowiadają o planowaniu, o przygodach podczas aktywnych wyjazdów i o tym, jak blogować w podróży.

,

Uzależniony od ruchu – wywiad z Maćkiem Żmijewskim

Na co dzień pracuje za biurkiem, ale sport towarzyszy mu od zawsze. Uwielbia polskie góry o każdej porze roku i o każdej porze dnia i nocy. O kim mowa? Maciej Żmijewski prowadzi bloga "Uzależniony od ruchu", na którym opisuje swoją aktywną codzienność. Rozmawiamy z nim o podróżach, bieganiu, blogowaniu – i łączeniu tego wszystkiego z zawodową pracą.

Kalifornia dla aktywnych podróżników

Kalifornia to raj dla aktywnych turystów. Od górskich szlaków, przez krótkie szlaki trekkingowe, aż po niesamowite trasy spacerowe i rowerowe wzdłuż oceanicznych klifów i niezliczone możliwości uprawiania sportów wodnych ... To miejsce jest nierozłącznie powiązane ze sportowym stylem życia.