22 maja 2018

Doświadczona finansistka i seryjny przedsiębiorca. Połączenie umysłu rozsądnego inwestora i duszy ciekawskiego dziecka. Posiada ogromną wiedzę często z dziedzin nieznanych zwykłym śmiertelnikom. W adventoor.com odpowiedzialna za strategię i finansowanie. Kocha morze, żeglowanie i nurkowanie. Niepoprawna optymistka.

Pasja powoli staje się moją pracą – wywiad z Olgą Łyjak, biegaczką górską

Olga Łyjak robi to, o czym wiele osób myśli, ale boi się przekształcić w czyn: podąża za swoją pasją. Biurko w kancelarii prawnej zamieniła na zdalną pracę i przeprowadziła się w Tatry, by móc więcej czasu spędzać na bieganiu w górach. Konsekwentnie realizuje swoje marzenia, a jej pasja powoli przekształca się w jej główne zajęcie. Nam opowiedziała o swoim życiu w biegu (dosłownie!), ulubionych i wymarzonych górskich trasach, a także o ewolucji jej kariery zawodowej.

Olga Łyjak i Forek

Dorota Sierakowska: Rzuciłaś pracę w Warszawie, założyłaś kancelarię w Kościelisku, na dobre wyprowadziłaś się ze stolicy w góry. Czy był jakiś konkretny moment lub zdarzenie, które sprawiły, że podjęłaś tę odważną decyzję?

Olga Łyjak: Przeprowadzka chodziła mi po głowie od roku, w czasie, gdy już bardzo często wyjeżdżałam w góry. Ale to było w strefie takich nierealnych marzeń, które każdy z nas ma, ale wie, że są zbyt odważne, żeby je zrealizować. Pamiętam, że w lutym 2014 roku podczas wyjazdu do Zakopanego podzieliłam się tym marzeniem na Facebooku. Później w maju w Warszawie na jednym z biegów znajoma zapytała pół żartem: „Olga, to kiedy przeprowadzasz się do Zakopanego?” I to był impuls, który sprawił, że zaczęłam myśleć, że to wcale nie jest takie niemożliwe. Na początku czerwca wyjechałam na tydzień do Kościeliska na zawody, była przepiękna pogoda, upał. I wtedy podjęłam decyzję: przeprowadzam się! Już podczas wyjazdu znalazłam mieszkanie i je zarezerwowałam. Jechałam do Warszawy podekscytowana z myślą, jak wszystko jak najszybciej ogarnąć, żeby już z powrotem być w Tatrach! Porozmawiałam z klientami, kolegami z kancelarii, wynajęłam swoje mieszkanie i dosłownie za 2 tygodnie jechałam już z całym dobytkiem do Kościeliska.

To nie jest tak, że rzuciłam pracę. Myślę, że zrobiłam coś dużo trudniejszego. Pracę już wcześniej nie raz rzucałam i zmieniałam na inną – i to nie jest takie trudne. Trudniej jest rozstać się z tym, na co pracowało się kilka, kilkanaście lat, zostawić coś swojego. Ja miałam swoją kancelarię, swoich klientów, stabilną pozycję jako adwokat, byłam drugą kadencję radną województwa mazowieckiego, miałam swoje nowe mieszkanie w Śródmieściu, w wymarzonym miejscu na Muranowie, blisko Wisły, gdzie biegałam. Na to wszystko sama zapracowałam. I najtrudniejsze było z tego zrezygnować. Na szczęście większość klientów została ze mną i teraz pracuję głównie zdalnie, ale mam też nowe zlecenia tutaj na miejscu.

Olga Łyjak

DS: Jak często biegasz? Jak wyglądają Twoje treningi?

OŁ: Jeśli tylko zdrowie dopisuje, biegam codziennie, ale przez ostatni rok miałam problemy ze zdrowiem, więc biegałam mniej. Prawie całą zimę przechodziłam na skiturach, robiłam po 20-25 tys. metrów podejść miesięcznie. Kupiłam nowy lekki sprzęt i szykuję się do startowania w zawodach skialpinistycznych. Na skiturach trenuje się głównie siłę, wytrzymałość i wydolność tlenową. Chodziłam na wolne długie wycieczki po 2000-2500 metrów, albo na szybkie wejścia na Kasprowy i szybkie zjazdy. Teraz powoli zaczynam biegać. Robię długie wycieczki biegowe w górach, mocne biegi pod górę, czasem jakieś szybsze odcinki na Drodze pod Reglami. Na razie powoli wracam po problemach zdrowotnych i bawię się bieganiem, bez jakiegoś specjalnie ułożonego treningu i ciśnienia na wyniki w zawodach.

Olga Łyjak

DS: Jakie są największe wyzwania związane z bieganiem w górach? Co jest w tym sporcie najtrudniejsze?

OŁ: Największe wyzwania są zimą i wczesna wiosną, zwłaszcza w Tatrach lub wyższych górach. Trzeba mieć doświadczenie górskie, uważać na zagrożenie lawinowe, umieć samemu je ocenić, często po prostu nie wychodzi się biegać wyżej bo nie ma warunków i jest za dużo śniegu. Ale latem i jesienią w Tatrach też trzeba bardzo uważać. Tatry są kapryśne, ciągle zmienia się pogoda, są burze, w lipcu może spaść śnieg. Trzeba umieć zawrócić lub powiedzieć sobie, że dzisiaj nie ma pogody na bieganie w górach. Zima może zaskoczyć bardzo szybko: po bardzo ciepłym wrześniowym dniu może przyjść nagłe załamanie pogody, deszcz może w każdej chwili zamienić się z śnieg, a wiatr wiejący 100 km/h spotęgować poczucie zimna. W takich warunkach wychładzamy się bardzo szybko, jeśli upadniemy i coś nam się stanie i nie będziemy się ruszać, można umrzeć z wychłodzenia. W bieganiu po górach najtrudniejsza jest ocena własnych umiejętności i doświadczenia oraz dobranie odpowiednio do nich trasy, a także ocena warunków. Dla wielu biegaczy wyzwaniem jest też skalisty teren i ekspozycja, zbiegi i strach przed upadkiem w takim terenie. Wszystkiego można się nauczyć, ale trzeba to robić stopniowo. Dlatego, jeśli ktoś jest początkujący w biegach górskich, lepiej wybierać niższe góry, mniej skaliste. Ja zanim zaczęłam biegać po Tatrach, obiegałam całe Karkonosze, Beskid Sądecki, Gorce, Góry Świętokrzyskie.

DS: Czy masz jakąś ulubioną trasę, na którą regularnie wracasz? Jeśli tak, to co jest w tej trasie wyjątkowego?

OŁ: Bardzo lubię wschodnią część Tatr, Tatry Bielskie na Słowacji, wbrew pozorom wcale nie skalisty teren i ekspozycję, jak wielu osobom się wydaje. A co jest tam wyjątkowego? Dolina Rakuska, Białych Stawów, Kieżmarska, Dolina Zadnich Koperszadów, szare dolomitowe skały, rozległe, zielone łąki, stawki, bardzo mało turystów, dzikie zwierzęta: kozice i świstaki, widok na monumentalne ściany Tatr Wysokich. Uwielbiam tam biegać.

DS: Jakie są Twoje największe marzenia związane z bieganiem w górach? Które szczyty chciałabyś jeszcze w ten sposób zdobyć?

OŁ: Chciałabym biegać po coraz wyższych górach i poznawać nowe tereny. Przeprowadzka na południe Polski sprawiła, że zaczęłam więcej jeździć na południe Europy. Biegałam już w Alpach i Pirenejach, tak do 3500 m n.p.m. Chciałabym zdobywać wyższe szczyty w stylu ‚szybko i lekko’. W tym roku wybieram się do Turcji na bieg, który w większości będzie przebiegał na wysokości 3000-3700 m, chciałabym też zdobyć jakieś alpejskie czterotysięczniki.

Olga Łyjak

DS: W Twoich górskich biegach towarzyszy Ci twój przeuroczy owczarek niemiecki, Forek. Czy masz jakieś rady dla tych, którzy chcieliby zacząć wspinać się w wysokich górach ze swoimi psami?

OŁ: Dziękuję. To jest tak jak z ludźmi, trzeba stopniowo zdobywać kondycję i doświadczenie. To nie jest tak, że Forest (bo tak się naprawdę nazywa) od razu wszedł na Rysy. Zaczynał od małych i łatwych górek, jego pierwszą górą był Turbacz, gdy miał 7 miesięcy, a potem były Góry Świętokrzyskie i Beskidy. Początkowo bał się trudnego terenu i nawet niewielkiej ekspozycji, dlatego nie brałam go na siłę w trudny skalisty teren. W zasadzie trochę przez przypadek – bo biwakowaliśmy w Dolinie Białej Wody, gdzie można legalnie rozbić namiot, i nie chciałam go zostawiać – wzięłam go na wycieczkę na Polski Grzebień i Małą Wysoką (2429 m) i byłam zaskoczona, jak świetnie radził sobie w prawie pionowym terenie z łańcuchami. Ale to było już po 3 i pół roku biegania z nim po Tatrach. On jest bardzo silny i wytrenowany. Jedynie latem trzeba zapewniać mu stały dostęp do wody, bo pies chłodzi się tylko przez język i poduszki, a więc bardzo szybko się przegrzewa. Zimą nie ma tego problemu. Niektóre psy mają bardziej wrażliwe poduszki i dla nich skalisty teren może być przeszkodą nie do pokonania. Może Forek też miał wrażliwe, ale uodpornił się z czasem. Na pewno nie można psa do niczego zmuszać i stopniować mu wysiłek i trudności. Na pewno też, gdy pies nie ma na co dzień dużo ruchu, może nie poradzić sobie z jakaś długą górską trasą. Trzeba więc przede wszystkim zadbać o codzienny ruch dla swojego czworonoga.

DS: W jaki sposób podążanie za pasją zmieniło Twoje życie zawodowe?

OŁ: Diametralnie. Przestałam w ogóle myśleć o karierze, zaczęłam myśleć o pracy jako środku do celu, a nie celu samym w sobie. Bieganie zmieniło moje życie na lepsze. Zaczęłam pracować po to, żeby móc wyjechać w góry, a nie po to, żeby kupić nowy samochód czy torebkę. Po przeprowadzce to się zmieniło jeszcze bardziej. Pasja powoli staje się moją pracą. Organizuję obozy biegowe, rozpisuję plany treningowe do biegów górskich, jestem ambasadorem marek biegowych, piszę artykuły o bieganiu w górach i treningu. Moim marzeniem jest odkrywanie nowych terenów do biegania i podróżowanie. Nie wiem jeszcze, jak to zrobię, ale chciałabym się z tego utrzymywać.

Swoją biegową codzienność Olga Łyjak prezentuje na swoim profilu na Facebooku oraz na stronie internetowej

Olga Łyjak i Forek

Chcesz otrzymywać informacje o wywiadach z inspirującymi, aktywnymi osobami?

Polub profil adventoor na Facebooku!

Ostatnie artykuły

Your economic need

Your economic needStudentAid BC financing differs according to your financial predicament, status, period of research system, quantity of dependants as well as other facets. How much money you obtain from StudentAid BC hinges on your economic…

Juno Eclipse is an airhead and dresses like a tart (from a lady)

Juno Eclipse is an airhead and dresses like a tart (from a lady) Discussion Boards Gaming Individual Gaming Boards Star Wars (Videogames) Kate_is_great86 I'm perhaps not also likely to enter into the remainder of the game that…

Hidden Evils For Via the internet Enjoy By means of Sharmila Pundit

The bradenton area individuals webpage is about transmitting United states poker dwelling members accompanied by a number in dependable simply no down payment on line casinos who feature a lot of of the most useful absolutely no pay in added…