18 czerwca 2018

Poszukiwaczka przygód, wspinacz, blogerka, fotograf i podróżniczka. Od kilku lat niemalże bezustannie przebywa w drodze, starając się dotrzeć tam, gdzie było dotąd niewielu. Nierzadko podróżuje samotnie. Na koncie ma długodystansowe podróże piesze i rowerowe, kilka szczytów w Alpach i Himalajach, wyprawy kajakowe oraz wiele miesięcy spędzonych zimą w rejonach podbiegunowych. Kocha żyć.

Jak zacząć iść, czyli rzecz o długodystansowym wędrowaniu

Jeszcze kilka oddechów i trzeba iść dalej, wyżej, by dotrzeć przed zmrokiem do nieoświetlonej, odizolowanej wioski. Nogi uginają się pod ciężarem plecaka, a serce pragnie uwolnić się z piersi przy nieznacznym nawet przyspieszeniu tempa. Ból głowy staje się bardzo wytrwałym towarzyszem w przeciwieństwie do apetytu, który zostaje daleko w dolinach…

 

Trekking przez kolorowe góry Landmannalaugar, Islandia

Po wielu długich godzinach marszu przekraczam próg chatki górskiej, a ciało nieprzyzwyczajone do poruszania się bez obciążenia, chwieje się raz na północ, a raz na południe. Najwyższe szczyty świata rzucają olbrzymi cień na pobliskie doliny, wyznaczając im moment zapadnięcia w sen. Z zachwytem patrzę na ten majestatyczny spektakl, w którym na scenie pojawia się zarówno noc jak i blask gasnącego dnia. Pierwszy raz pozostawiłam tu ślad swoich butów, lecz przecież w myślach przez lata wielokrotnie odwiedzałam to miejsce.

Każdy cel poprzedza działanie. Każde działanie poprzedza podjęcie decyzji. Niemalże każdą decyzję poprzedza wizja, marzenie. Załóżmy więc, że w tym momencie mamy jedynie marzenie o tym, aby wędrować. Jakaś iskra rozpala nas od wewnątrz, jakaś potrzeba wolności czy chęci zmiany skłania nas ku wyruszeniu przed siebie. Nie wiemy jednak, jak sprawić, aby z tej iskry rozpalić ogień, aby z naszych myśli powstało coś namacalnego.

Najprościej byłoby założyć buty, zarzucić plecak na plecy i pójść przed siebie. Nie wątpię, że w niektórych przypadkach takie rozwiązanie odniosłoby zadziwiająco pozytywny efekt, bo przecież każdy z nas jest inny, każdym kierują inne motywy oraz potrzeby, inny kierunek go wzywa. Najważniejsze jest więc, aby nasze działania były zgodne z naszymi przekonaniami, aby nie kłóciły się z tym, kim jesteśmy. Załóżmy jednak, że nam nie wystarczą buty i niewiadomy kierunek. Że chcielibyśmy w miarę przygotować się do naszej wyprawy, aby tak bardzo nie błądzić, albo aby błądzić rozsądnie (mimo iż według Waszych bliskich to co zrobimy wcale nie będzie bliskie rozsądkowi).

Pierwsze spojrzenie na Everest, trekking przez Himalaje Nepalu

Pragniemy iść, ale czy wiemy dokąd? Myślę, że to pytanie jest czymś w rodzaju pnia całej wyprawy. Każda kolejna gałąź będzie wyrastała bezpośrednio z niego, będzie nim w pewien sposób motywowana. Wybierzemy szlak czy może zdecydujemy się go stworzyć? Podążymy w krainy wiecznych mrozów, bezkresnej tajgi czy rozgrzanej Słońcem gleby? W górę rzeki, czy ku morzom? Wyobraźmy sobie tę przestrzeń. Czy ona do nas przemawia? Jeśli tak, to teraz należy zebrać na jej temat jak najwięcej informacji, aby w razie gdyby coś nie poszło po naszej myśli, można było się jeszcze obronić mówiąc, że byliśmy na to przygotowani, albo przynajmniej świadomi czekających nas trudów. I w tym momencie trzeba być niesamowicie ostrożnym! Stąpamy bowiem po bardzo nierównym gruncie subiektywnych opinii i odczuć. Nie zrażajmy się więc, gdy usłyszymy, że nasz wymarzony szlak jest niemożliwy do przejścia, gdyż nasz rozmówca akurat na nim poległ. Z drugiej strony, zachęceni łatwością drogi, o której opowiadał wprawiony wędrowiec, możemy w najlepszym wypadku skończyć o zmroku w środku lasu bez wody i prowiantu, ponieważ te zaledwie „kilka kilometrów” od wioski było dla nas o kilka kilometrów za dużo.

Przeglądajmy mapy, zdjęcia, szukajmy opinii, rozmawiajmy z jak największą ilością ludzi, którzy odbyli podróż w wymarzonym przez nas kierunku, ale nie bierzmy wszystkich tych uwag do serca, nie mierzmy szlaku miarą innych osób.

Trud wędrówki potrafi skutecznie podnieść rangą ciężar plecaka oraz poziom niezależności, który chcemy osiągnąć. Idąc w zorganizowanej grupie, z małymi plecakami po oznaczonym szlaku, a noce spędzając w schroniskach, przyniesiemy do domu bez wątpienia inne wspomnienia, niż gdybyśmy szli samotnie bądź w małej grupie, niosąc cały sprzęt campingowy oraz suchy prowiant na własnych plecach. Ponadto marsz zająłby nam znacznie mniej dni, gdyż człowiek na lekko jest w stanie pokonać w lepszym czasie większą ilość kilometrów, a także nie musi poświęcać dodatkowych godzin na rozkładanie i składanie namiotu, gotowanie i inne mniej lub bardziej przyjemne czynności. Zastanówmy się więc, gdzie chcemy spać, jak długo zamierzamy iść, gdzie pragniemy zaopatrywać się w prowiant i wodę, jaki sprzęt umożliwi nam realizację celu? Jeśli tak jak ja wolisz wędrować z namiotem, to wybierz taki, który będzie odpowiedni na dany teren oraz porę roku, nie zapominając o śpiworze, warstwie izolacyjnej (karimacie, macie samopompującej), palniku gazowym i małej butli. I choć wybór spania na dziko oraz niezależności pod względem gotowania posiłków to dodatkowe kilogramy do noszenia, to myślę, że piękno tego doświadczenia wszystko wynagrodzi.

Nocleg na wysokości 5,000m w Himalajach

Lata wprawy i wyrzeczeń zajmuje dojście do momentu, w którym plecak wcale nie jest cięższy niż powinien. Mi przez kilka lat bezustannego dźwigania bagażu przypominającego ciężarem i wielkością coś w rodzaju szafy, udało się pozbyć z plecaka niemalże 8kg podczas marszu bez technicznego sprzętu do wspinaczki. Do dziś nie potrafię pojąć, jak mogłam kiedyś nieść tyle zbędnych rzeczy, głęboko wierząc, że bardzo ich potrzebuję. Cóż, widać jak bardzo, jeśli już nawet o nich nie pamiętam, a niemalże połowę sprzętu zostawiłam podczas podróży przez Islandię w mieszkaniu kolegi. Myślę, że błędem było zadawanie sobie pytania, czy danej rzeczy użyję podczas marszu. Jeśli ktoś byłby bardzo skrajny, to w zasadzie mógłby wytłumaczyć sobie, że od czasu do czasu suszarka bądź ekspres do kawy może się przydać. Bo przecież gdzieś znajdzie się prąd, kiedyś zechcemy umyć włosy. Sposobem na to jest zadawanie sobie innego pytania, a mianowicie – czy uda mi się przeżyć bez tej rzeczy? I w magiczny ten sposób ekspres do kawy oraz suszarka będą zmuszone zostać w domu.

Gdzieś między dobieraniem odpowiedniego sprzętu, a przyglądaniem się mapom, powinniśmy także znaleźć chwilę na kondycyjne przygotowanie się do wyprawy oraz zastanowienie się, jakie umiejętności warto podszkolić. Pamiętam mój pierwszy samotny nocleg pod namiotem na Islandii. Akurat zerwała się olbrzymia ulewa, a wiatr próbował zamienić mój namiot w latający dywan. Gdyby nie to, że potrafiłabym rozłożyć go z zamkniętymi oczami, najpewniej spałabym tamtej nocy w kałuży. W Himalaje jechałam już natomiast z zupełnie nowym, znacznie większym namiotem, który przed wyjazdem udało mi się rozłożyć jedynie raz. Próba przypomnienia sobie co pasuje do czego w zamieci śnieżnej na 5,000m nie była najlepszym pomysłem i długo jeszcze musiałam rozcierać dłonie, aby powróciło w nich czucie. Nie jesteśmy w stanie przygotować się na wszystko i nie o to zresztą chodzi, jednak warto wybrać się na kilka krótszych wędrówek, sprawdzić sprzęt oraz kondycję, przejść kilka rzek, nauczyć się rozpalać ogień, aby później nie płakać za dużo, tęskniąc za cywilizacją.

Trekking przez zachodnią Islandię

Powiedzmy, że mamy już obrany cel, listę sprzętu oraz kilka dni spędzonych na przygotowaniu fizycznym gdzieś na innych szlakach za sobą. I co teraz? Zdawałoby się, że wystarczy już tylko czekać na odpowiedni moment. Na ten wyjątkowy dzień, w którym gwiazdy odpowiednio się ułożą, wstaniemy z łóżka prawą nogą, a los sam zapuka do naszych drzwi. Niestety, taki dzień nigdy nie nadejdzie. Żaden moment nie stanie się odpowiednim, póki go takim nie uczynimy, a to i tak zawsze będzie za wcześnie. Dlatego tak ważne jest, aby wyznaczyć sobie żelazne ramy czasowe, kupić bilet lotniczy, albo najlepiej podzielić się naszym planem ze znajomymi. Wtedy wstyd byłoby się wycofać, gdyż nikt przecież nie chciałby być postrzegany za tego, który rzuca słowa na wiatr.

Przygotuj się najlepiej jak możesz, ale gdy przyjdzie odpowiedni czas, po prostu wyrusz przed siebie i idź z uniesioną głową, dumny z tego, iż odważyłeś się na podjęcie ryzyka. Pozostaw daleko za sobą świat, który znasz z dnia codziennego wraz ze wszystkim co Cię dręczy, ponieważ to potrafi człowieka przygnieść dotkliwiej niż przeładowany plecak. Nie zrażaj się trudnościami, lecz zaakceptuj je jako coś niezbędnego w podróży ku staniu się kimś silniejszym i lepszym, bo droga jest tak naprawdę środkiem. Celem jest człowiek.

Pod najwyższe szczyty świata siłą własnych nóg, czyli trekking przez Himalaje Nepalu, wysokość 5,000m

Szybko przekonasz się, że wędrowanie jest tak naprawdę łatwiejsze od codziennego życia w mieście. Droga wszystko upraszcza, począwszy od myśli, aż po plan dnia. I nie mówię tu o prymitywizacji tych działań, lecz raczej zamianie ich w coś krystalicznie czystego, niczym srebrzący się w pełni dnia górski potok. Wiem, że się boisz, lecz to nie dni spędzone za biurkiem będziemy nostalgicznie wspominać w jesieni życia, dlatego wyrusz przed siebie, idź własnym tempem i skupiaj się na każdym kroku, zamiast w oddali szukać majaczącego na horyzoncie celu.

Chcesz dowiadywać się o ciekawych relacjach z podróży naszych autorów?

Polub profil Adventoor na Facebooku!

Ostatnie artykuły

Kalifornia dla aktywnych podróżników

Kalifornia to raj dla aktywnych turystów. Od górskich szlaków, przez krótkie szlaki trekkingowe, aż po niesamowite trasy spacerowe i rowerowe wzdłuż oceanicznych klifów i niezliczone możliwości uprawiania sportów wodnych ... To miejsce jest nierozłącznie powiązane ze sportowym stylem życia.

fot. Wiktor Baron

Tajemniczy i nieodkryty Beskid Niski

Przestronne polany, górskie rzeki, drewniane cerkwie oraz opuszczone, poukrywane w lasach wioski. Beskid Niski to jeden z najbardziej tajemniczych i nieodkrytych regionów Polski.

SUP - a co to takiego?

SUP - czyli Stand Up Paddleboarding - to stosunkowo nowy sport wodny, który intensywnie rozwija się w Polsce od około 3 lat. W tym roku zdobył wiele serc aktywnych podróżników! Wydaje się, że sportów wodnych jest już naprawdę dużo na rynku (wakeboard, flyboard, kitesurfing, windsurfing, narty wodne, kajaki, rafting i wiele innych), jednak okazuje się, że nowości wciąż przyciągają miłośników wody.